Plany Lamborghini dotyczące wprowadzenia w pełni elektrycznego modelu zostały oficjalnie anulowane – potwierdził włoski producent. Zamiast tego marka zamierza skoncentrować się na rozwoju hybryd plug-in, które zachowują silniki spalinowe. W gamie pojawi się także czwarty model, jednak nie będzie on samochodem elektrycznym.
Los elektrycznego auta, które miało stać się czwartą linią modelową, pozostawał niepewny już od ubiegłego roku. Zapowiedzią tego projektu był koncepcyjny Lanzador z 2023 roku, pierwotnie planowany jako samochód w pełni elektryczny. Podczas jego premiery w sierpniu 2023 r. Lamborghini deklarowało, że model produkcyjny może zadebiutować już w 2027 roku, jednak później termin przesunięto – najwcześniej na 2030 rok.
Elektryczne Lamborghini ma dawać inne emocje!
Firma starała się również rozwiać obawy dotyczące charakteru elektrycznego Lamborghini pozbawionego silnika spalinowego. Ówczesny dyrektor techniczny marki, Rouven Mohr, przekonywał w rozmowie z magazynem evo, że emocje będą „inne, ale nie mniej ekscytujące”. Jak się jednak okazało, zapewnienia te nie przekonały klientów. W ciągu ostatniego roku producent prowadził intensywne konsultacje z dealerami i nabywcami, analizując realne zainteresowanie takim autem.
W oficjalnym komunikacie Lamborghini przypomniało, że pierwotna strategia zakładała wprowadzenie w pełni elektrycznego następcy modelu Urus pod koniec dekady, a następnie elektrycznej czwartej linii modelowej. Po szczegółowych analizach i rozmowach z rynkiem uznano jednak, że tempo adopcji samochodów elektrycznych wyraźnie spowolniło – szczególnie w segmencie luksusowych supersamochodów, gdzie popyt pozostaje bardzo ograniczony.
Hybrydy zamiast elektryków
Co dalej? Lamborghini nie zamierza zwalniać tempa. Strategia hybrydyzacji przynosi oczekiwane rezultaty – modele takie jak Revuelto, Temerario oraz Urus SE łączą pożądany charakter i osiągi, z wymogami regulacyjnymi dotyczącymi emisji spalin. W praktyce oznacza to, że projekt elektrycznego Lanzadora trafia do kosza, a jego miejsce zajmie wersja hybrydowa plug-in. Podobny kierunek obierze kolejna generacja Urusa.
Producent zapowiedział już, że nowy Urus, planowany na 2029 rok, będzie hybrydą plug-in. Również czwarta linia modelowa zadebiutuje w pierwszej generacji jako PHEV. Zdaniem firmy technologia hybrydowa jest obecnie najwłaściwszym rozwiązaniem – pozwala znacząco ograniczyć emisję CO₂, a jednocześnie zachować emocjonalne osiągi stanowiące fundament DNA marki.
Zobacz: Lamborghini z rekordem sprzedaży w 2025 roku mimo elektryfikacji
Lamborghini podkreśla, że mimo zmiany planów nie rezygnuje z celów dekarbonizacyjnych. Inwestycje w fabryce w Sant’Agata Bolognese – która już dziś jest neutralna pod względem emisji CO₂ – są kontynuowane, podobnie jak optymalizacja łańcucha dostaw i procesów produkcyjnych. Co istotne, marka zaznacza, że z technologicznego punktu widzenia jest gotowa na produkcję auta elektrycznego. Decyzja o rezygnacji wynika wyłącznie z oceny sytuacji rynkowej. Segment luksusowych supersamochodów – jak przyznaje producent – nie jest jeszcze gotowy na pełne przejście na napęd elektryczny.
Co robi konkurencja?
Decyzja Lamborghini stawia markę w dość komfortowej sytuacji. Wstrzymanie się z intensywnym rozwojem elektrycznego Lanzadora pozwoliło uniknąć kosztownego zaangażowania w projekt bez gwarancji popytu. Konkurenci są w trudniejszym położeniu. Porsche boleśnie odczuło korektę swojej strategii – zmiana kursu przyczyniła się do 99-procentowego spadku zysku operacyjnego w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku. Anulowanie elektrycznych wersji 718 Cayman i 718 Boxster jest praktycznie przesądzone.
Aston Martin najpierw przesunął premierę swojego pierwszego elektryka z 2025 na 2026 rok, a następnie na „drugą połowę dekady”, deklarując skupienie się w krótkim terminie na hybrydyzacji. Niewykluczone są kolejne opóźnienia, a nawet całkowite anulowanie projektu. Maserati zrezygnowało z wprowadzenia elektrycznej wersji modelu MC20, koncentrując się na debiucie MCPura. Z kolei Alfa Romeo anulowało elektryczną odmianę limitowanego 33 Stradale oraz opóźniło nowe generacje modeli Giulia i Stelvio, aby uwzględnić napędy hybrydowe.
Na tym tle Ferrari pozostaje najbardziej konsekwentne – projekt pierwszego elektrycznego modelu z Maranello, znanego jako Luce, zmierza do oficjalnej premiery jeszcze w tym roku. To auto ma być technologiczną i stylistyczną deklaracją możliwości marki. Cały segment będzie uważnie obserwował reakcję klientów. Na razie jednak Lamborghini wybrało bezpieczniejszą – i być może rozsądniejszą – drogę. Elektryczna rewolucja w świecie supersamochodów wyraźnie zwolniła, a włoska marka postanowiła nie wyprzedzać rynku.
Zobacz: Diler Ferrari pozwał klienta za zbyt szybką odsprzedaż auta





Dodaj komentarz