Kupowanie aut spalinowych będzie nieopłacalne!

Autor: Daily Driver · Zdjęcia: Daily Driver · Dodane: 11 grudnia 2018
Zobacz także:
Przelicznik mocy » Auto z Niemiec »

Kiedy samochody elektryczne będą popularne? Wtedy gdy będą tanie, a czas ich ładowania będzie bardzo krótki. Niektórzy przewidują, że auta elektryczne będą chętniej kupowane już za kilka lat. Wtedy ma nastąpić prawdziwa rewolucja. Tylko czy jest to aby możliwe?

Już za kilka lat kupowanie aut spalinowych nie będzie mieć ekonomicznego uzasadnienia. Ceny elektrycznych i samochodów zrównają się, a koszty eksploatacji aut z konwencjonalnym zasilaniem będą zbyt wysokie, a przez to nieatrakcyjne dla klientów. Tak przynajmniej sądzi prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych Marcin Korolec podczas konferencji na szczycie COP24. Korolec podkreślił, że europejscy producenci samochodów stoją przed dużym wyzwaniem przestawienia się na produkcję pojazdów elektrycznych. Na razie w rozwoju tej technologii przodują firmy z Azji i Ameryki Północnej.

Kiedy samochody elektryczne będą tanie?

To co zdaniem Korolca najbardziej wpłynie na zrównanie się cen aut elektrycznych i spalinowych to zauważalne i postępujące spadki kosztów produkcji nowoczesnych baterii. Jego zdaniem to jeden z kluczowych czynników decydujących o małej konkurencyjności obecnych aut elektrycznych.

Rok do roku cena baterii spada mniej więcej o 20 procent i różne ośrodki analityczne mówią o tym, że cena samochodu elektrycznego i porównywalnego samochodu spalinowego będzie wyrównana w okolicach 23-25 roku, gdzieś tutaj się to prawdopodobnie stanie

Spadek kosztów produkcji akumulatorów to niejedyna korzyść jakie za kilka lat mają odczuć przyszli użytkownicy aut elektrycznych. Tańsza ma także być sama podróż takim autem:

Jeżeli do tego dołożymy fakt, że przejechanie odcinka na prądzie jest o 80 proc. tańsze niż przejechanie tego odcinka na ropie czy benzynie, to nie będzie żadnego ekonomicznego uzasadnienia, by kupować te tzw. samochody tradycyjne, spalinowe. To się zdarzy za chwilę

Co ciekaw, Korolec jest przekonany, że zamienienie przez kierowców konwencjonalnych aut na ich elektryczne odpowiedniki, będzie korzystne dla polskiej gospodarki i to pod wieloma względami. Lokalnie wytwarzany prąd zastąpi importowaną ropę, zaś tańsze pokonywanie dystansów da „gigantyczne oszczędności”, dzięki którym powstanie wiele miejsc pracy, poprawi się wzrost PKB.

Lotos tworzy Niebieski Szlak czyli sieć szybkich ładowarek samochodowych, które mają zapewnić możliwość przejazdu przez Nasz kraj samochodem elektrycznym.

Korolec zastrzegł jednak, że efekt ten nie nastąpi od razu, ale w ciągu 20-30 lat. Korolec zaznaczył, że transformacja technologii wymaga dostosowania się europejskich producentów. Zauważył, że Europa przez dziesięciolecia przodowała w konstruowaniu silników spalinowych, najwięcej w skali świata inwestowała w rozwój „schyłkowej” już dziś technologii diesla. Dziś kontynent stoi przed wyzwaniem wpisania się w trend globalny. Podobnie jak wcześniej podczas tej samej debaty Bieńkowska, Korolec zwrócił uwagę, że bolączką Europy jest brak producentów baterii do aut elektrycznych. Aż 2/3 z nich produkuje się dziś w Azji (głównie w Chinach, Japonii i Korei Południowej), jedna trzecia pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, głównie z Kalifornii. W Europie praktycznie się ich nie wytwarza.

Europa musi gonić Azję w technologii produkcji aut elektrycznych

W dyskusji na temat przyszłości motoryzacji wzięła udział także unijna komisarz Elżbieta Bieńkowska. Ostrzegła ona, że europejscy producenci motoryzacyjni muszą przyspieszyć prace w dziedzinie samochodów nieemisyjnych! Jeśli tego nie zrobią za kilkanaście lat Europejczycy będą jeździć autami chińskimi czy amerykańskimi. Swoje zaniepokojenie w tej kwestii wyraził też prezes Korolec:

Pytanie, jak przeżyć dzisiejsze nierównowagi, które się pojawiają w tym przemyśle i jak uratować de facto tę kompetencję jakościową, którą się charakteryzuje europejski przemysł. Mam nadzieję, że będziemy jeździć tymi europejskimi samochodami, ale dzisiaj tym centralnym elementem, wokół którego najłatwiej zrobić samochód jest bateria – najdroższa i najtrudniejsza część

Swoje zdanie na konferencji wyraził także Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Jak zauważył elektromobilność to nie tylko szanse. Czarny scenariusz jest jak najbardziej możliwy, a konswekwencje opóźnienia w rozwoju mogą być poważne dla gospodarek krajowych.

Opóźnienia w rozwoju elektromobilności i przykre tego konsekwencje

Zwrócił on uwagę na to, że obecnie samochody elektryczne są bardzo drogie i bez dodatkowych zachęt, np. w postaci dopłat, elektromobilność nie rozwinie się w najbliższym czasie. Przytaczał przykład Szwecji – kraju uważanego za bardzo proekologiczny – w której sprzedaż samochodów zasilanych prądem spadła, gdy zredukowano dopłaty. Jednocześnie podkreślił, że zmiany są nieuchronne.

BMW i3 to jedno z najtańszych aut elektrycznych w Polsce. Kosztuje 167 tys. zł. Hyundai Ioniq jest tańszy o zaledwie 4 tys. zł

Jeżeli nie będziemy nadążać za nowościami, zostaniemy w tyle. Znikną dziesiątki tysięcy miejsc pracy, a nie powstaną nowe

Czy Waszym zdaniem samochody elektryczne pojawią się w Naszym kraju szybciej czy później niż za 10 lat? Jak widzicie tego typu rewolucję? Czy pojazdy z silnikami spalinowymi naprawdę znikną tak szybko z Naszych ulic?

Zobacz: Nowe stacje szybkiego ładowania aut elektrycznych w Polsce!

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MietekDaily DriverTim Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mietek
Gość
Mietek

Śmiem się nie zgodzić z tezą artykułu. Mieszkam w dużym mieście i stacji ładowania elektrycznych wózków jest jak na lekarstwo. Może i każde nowe auta są teraz naszpikowane elektroniką, ale moim zdaniem elektryki jak się zepsują to majątek będzie kosztowało. Zrobiła się jakaś dziwna nagonka na diesle, nie wiadomo dlaczego. Ja jeżdżę 3 latkiem, pokontraktowym Mondego w Dieslu i nie dość, że mało spala to jest praktycznie bezawaryjny. Do elektryktów podchodzę z dużą rezerwą.

Tim
Gość
Tim

Zlikwidujmy dopłaty i ulgi do elektryków i wtedy porozmawiamy. Elektryk to zero emisyjnej auto? Proponuję dowiedzieć się ile wynosi całkowita emisja podczas produkcji auta elektrycznego i spalinowego, utrzymania w granich 20 lat i jego utylizacji. A wtedy okaże się, że z tą zero emisyjnoscią jest jak z socjalizmem niby taki piękny a zawsze na końcu plajtuje. Pozdrawiam. Ps elektryk będzie miał sens przy zasięgu 1000km przy -20 oraz cenie nowych baterii poniżej 10 tys. A na to się w widocznej perspektywie czasowej nie zanosi.

Aktualności